Melinda z Andreą rozmawiają w swoim sklepie o bracie Andrei i jego byłej żonie, która jest dekoratorką wnętrz i ma bardzo dobry gust, a dom Gordonów czegoś takiego by potrzebował…rozmawiając robią ostatnie porządki przed wyjściem…Andrea jest zaniepokojona, bo zdawało jej się, że wszystkie szuflady już zasunęła a znowu są otwarte…po jej wyjściu, Melinda nie widzi nikogo, a szuflady i drzwiczki biurka wprost szaleją…nagle wszystko się uspokaja i na biurku leży kolorowe zdjęcie niemowlaka w czyichś ramionach…Melinda się odwraca i z jej gardła wydobywa się krzyk, bo nagle stoi przed nią młody człowiek…duch znika, ale podczas kolacji z Andreą i jej bratem w ich domu pojawia się znowu i lecą szyby z okien,…gdy Jimmy usypia, młoda kobieta schodzi na dół domu i wtedy pojawia się znowu…nie wie gdzie jest, ani dlaczego przedmioty w jego obecności dziwnie się zachowują…zdaje sobie sprawę, że nie żyje…myśli, że Melinda także jest duchem…kobieta wyprowadza go z błędu i wyjaśnia, że może mu pomóc przejść na tamtą stronę…tylko, że on nie chce, póki kogoś nie odnajdzie…