Chciała się dowiedzieć, dlaczego Todd pozabijał okna i co zakopał w ogrodzie…weszła na teren jego posesji…garaż był uchylony, więc weszła do środka…stało w nim całe mnóstwo dziwnych słojów z jakimiś preparatami, były części szkieletu, czaszka…zadzwonił telefon i Andrea kazała jej się natychmiast stamtąd wynosić, bo straciła go z oczu i nie wie dokładnie, kiedy odjechał, bo była zajęta z klientami,…ale było już za późno, bo właściciel dziwnych rzeczy właśnie wszedł do swojego garażu…próbowała tłumaczyć, że szuka piłeczki swojego psa…Todd zdawał sobie, że jest nawiedzany, ale nie wiedział, o co chodzi…wszystkie te dziwne rzeczy miały odstraszać złe moce…duch kazał jej powiedzieć mu, o co chodzi,…więc powiedziała, ze to z powodu Stacy…usłyszawszy to imię kazał jej się wynosić, więc wyszła,…ale się nie poddała…następnego dnia śledziła Todda i okazało się, że Stacy żyje…i to nie całkiem było tak jak mówił duch Lyla…to nie była szkoła z internatem tylko obóz podobny do wojskowego, gdzie dziewczyna była poniżana, bita i upokarzana, więc postanowiła uciec a Todd jej w tym pomógł,…Lyle nie chciał w to uwierzyć póki jej nie zobaczy, więc Todd zabrał ją do jedynego miejsca, gdzie na pewno by jej nie szukał…Stacy została instruktorką na tym samym obozie…tylko podejście do dzieciaków miała inne…