Melinda odnajduje syna Paula Adamsa…właśnie jego żona jest w dziewiątym miesiącu ciąży i sprzedają dom po rodzicach…młody, Adams opowiada młodej kobiecie o swoim ojcu, którego nigdy nie dane mu było poznać, gdyż zaginął na trzy miesiące przed jego narodzinami…młody człowiek dodaje jeszcze, że to dziwne tak bardzo tęsknić za kimś, kogo nigdy się nie poznało…prosi Melindę, żeby powiadomiła go, gdy dowie się czegoś więcej o jego ojcu… W rozmowie z przyjaciółką, mówi, że miała wielka ochotę powiedzieć mu to, co wie, ale jak miała to zrobić, żeby nie wyjść na kompletną świruskę? Postanowiła poczekać, aż Paul sam ją znajdzie…musi wytłumaczyć mu, że jego syn już jest dorosły i to jego żona spodziewa się dziecka…a jego małżonka niestety już nie żyje… A gdy znalazł ją w końcu, nie mógł uwierzyć, że nie żyje….że to niemego zona wkrótce urodzi mu syna,…że jego syn ma już 33 lata i właśnie oczekuje dziecka…poprosił, aby Melinda opowiedziała jego synowi, co się z nim stało, że spadł wraz z helikopterem do przepięknego wodospadu,…ale w taki dar, jaki miała Melinda trudno uwierzyć…Michel też nie chciał…uważał Melindę za oszustkę,…ale w końcu….