Melinda idzie razem z Lisą do kościoła na próbę ślubu…pojawia się tam także Serena…mówi Melindzie, że to ten sam kościół, w którym brała ślub z Markiem…jest wściekła...Mark oczywiście nie wierzy, że ona tu jest, ale gdy Melinda wspomina o książce, którą trzyma w ręku i z której chciał przeczytać wiersz podczas uroczystości ślubnej, zaczyna się zastanawiać…Lisa jest coraz bardziej sfrustrowana…dziwi się, że jej narzeczony chce wziąć ślub w tym samym kościele i nawet jego tłumaczenia, że to kościół rodzinny, tu został ochrzczony, do niej nie przemawiają…a czarę goryczy dopełnia wiadomość, że książkę, z której zamierzał przeczytać wiersz także dostał od pierwszej żony…Lisa wychodzi z kościoła… Melinda po raz już drugi przed sklepem widzi mężczyznę w białej koszuli niechlujnie wyciągniętej ze spodni… Do sklepu przychodzi do niej Mark…chce porozmawiać z Sereną, ale nie ma jej w tej chwili…dziękuje Melindzie za jej pomoc…po jego wyjściu duch znowu się pojawia…Serena opowiada o swoim ślubie i o tym, jaka była szczęśliwa…i o wypadku, w którym zginęła…