Nowy sąsiad zachowuje się bardzo dziwnie…zabija wszystkie okna drewnianymi płytami…właśnie ma wchodzić na drabinę z płytą w rękach, aby zabić górne okno, gdy Melinda dostrzega na dachu ducha…wygląda na zdeterminowanego…mówi Jimowi, że muszą go ściągnąć z drabiny…podchodzą do niego oferując pomoc, ale on stanowczo twierdzi, że nie potrzebuje pomocy i żeby w końcu dali mu spokój…i wtedy zmienia wyraz twarzy i drabina zaczyna się trząść…Jim w ostatniej chwili przed upadkiem drabiny odsuwa Melindę…podchodzi do nieprzytomnego mężczyzny i każe żonie dzwonić po pogotowie…kobieta wyciąga telefon komórkowy i wybiera numer, ale nagle komórkę Coś wytrąca jej z ręki…Melinda odwraca głowę a duch mówi, żeby pozwolili umrzeć Toddowi, że to zabójca…karetka zabrała Todda do szpitala, ale po krótkiej obserwacji wrócił do domu…w nocy Melinda usłyszała płacz na dworze…wyjrzała przez okno i zobaczyła ducha…wyszła do niego i wtedy opowiedział jej, dlaczego chce, aby ten człowiek umarł…on zabił jego wnuczkę…